Wizyta u szkoleniowca – podsumowanie

Ehh, tyle jeszcze jest do zrobienia. Taka długaśna droga przed nami. Szczerze mówiąc czuje się trochę zawiedziona, ale moimi dotychczasowymi osiągnięciami. Myślałam, że przejdziemy do konkretnej pracy – oczywiście zaczynając od podstaw, ale skończyło się głównie na pokazie wyszkolonych psów Pana Markuska z przekazem podstawowych informacji i dużą dawką teorii. Zajęcia bardzo wiele mi dały, Pan Pavel Markusek ma ogromną wiedzę, świetnie tłumaczy zachowania psa, jest bardzo uprzejmym i wyrozumiałym człowiekiem.

Najważniejsza rada, to przed czym się broniłam, w sumie nie wiem czemu, to obowiązkowe tzw. ” spalenie miski”. Niestety Mula jest słabo zmotywowana do pracy, wykona polecenie ale nie z chęcią, energią ale dlatego że ja tego wymagam. Z zabawą też jest różnie, generalnie zależy od dnia. Pan Markusek po krótkim pokazie zauważył od razu, że ja chce pracować bardziej niż Mula, za bardzo rozczulam się nad psem. Jego zdaniem tu nie pomoże zwiększenie ilości jedzenia czy dalsze wyszukiwanie przysmaku czy też kombinowanie z coraz nowszymi i fajniejszymi zabawkami. Najlepszym wyjściem będzie zlikwidowanie miski i karmienie psa w nagrodę za wykonanie polecania – wtedy psiak ma dużą motywacje by się starać i zdobywać pokarm.

Zadaniem domowym dla nas jest także dalsza praca nad komunikatami DOBRZE i OKEY by psica je bezbłędnie zrozumiała. Do tego wypracowanie targetu – Pan Markusek uczy zachowań głównie poprzez podążanie za dłonią, a nie smakołykiem. Pan Pavel zauważył, że Mula odczuwała duży dyskomfort w jego obecności, dlatego ważne jest by pracować z jej lękami, szczególnie ze strachem przed mężczyznami.

Przemyślałam wszystko na spokojnie i postanawiam odłożyć poważniejszą pracę na po studiach, a więc zabierzemy się za to od przyszłych wakacji. Wtedy będę w domu, będziemy w stanie wprowadzić karmienie tylko z reki. Inaczej to nie ma sensu. Do tego czasu pracujemy dalej nad lękami. Dodatkowo bardzo zależy mi na tym, by spróbować tropienia użytkowego – już się rozglądam, niestety Pan Pavel zajmuje się tropieniem typowo sportowym. Dodatkowo zastanawiam się nad odwiedzeniem – może tez z Mulą – grup ćwiczących obi w Poznaniu. Psiaki szkolone w tych grupach mają naprawdę fajne wyniki. Jednak filozofia obedience bardziej mi odpowiada niż IPO.

Oczywiście dowiedziałam się dużo więcej ciekawych rzeczy, jednak żeby wszystko przekazać musiałabym sporo popisać. Jeśli chodzi o życie codzienne z Mulą, jutro wybieramy się na spotkanie z prześlicznym szczeniakiem – myślę ze w końcu pojawią się na blogu jakieś zdjęcia. Byle pogoda dopisała:)

Jestem niezmiennie dumna z mojego psa – bardzo się zmieniła. Mimo długiej jak na nią podróży – w samochodzie spędziła łącznie ponad 3 godziny, dała radę, była nawet w stanie się zrelaksować. Pan Pavel upewnił mnie w tym, co już dawno wiedziałam, jednak zdawałam się tego nie przyjmować do siebie – praca z psem pod kątem sportu to poważna sprawa i wymaga poświęcenia dużej ilości czasu oraz ogromnych umiejętności. Wszystko jednak przed nami. Pierwsze koty za płoty:P Nie poddamy się! Pozdrawiamy czytelników.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Seminaria, zajecia, sport. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Wizyta u szkoleniowca – podsumowanie

  1. ~Olgee pisze:

    Ano właśnie ciekawiło mnie to karmienie z ręki… Może by tego spróbować, tylko nie wiem, czy już na takich małych papisiach jak mój młody. Póki co znalazłam ciekawe miski – takie specjalne z wypustkami, które sprawiają, że pies je wolniej i ma (przynajmniej teoretycznie) jednocześnie bawić się przy jedzeniu :) Zastanawiam się, czy nie spróbować :)

    • Jowita P pisze:

      Karmienie tylko z ręki bardzo pomaga – pies chce pracować, bo jeśli nie ćwiczy i się nie stara to nie je. Myślę że nie ma przeciwwskazań by zacząć już u małego szczeniaka.

  2. Nie mieszkasz ze swoim psem na stałe? wyjeżdżasz na studia i zostawiasz psa w domu i cały tydzień lub więcej go nie widzisz? dobrze zrozumiałem?

    • Jowita P pisze:

      Jestem z psem zwykle 3/4 dni w tygodniu, na szczęście mam też sporo wolnego. Drugi rok działamy tym systemem i na szczęście ostatni. Kiedy mnie nie ma psiak ma zapewnione spacery i opiekę a kiedy jestem poświęcam psu maksimum czasu.

  3. ~Olka pisze:

    Super, że zdecydowałyście się na takie szkolenie. Ja w ogóle lubię słuchać rad wielu trenerów, od każdego można wynieść coś dla siebie. Spalenie miski polecam od czasu spróbowania tego u Emeta. Ja zaczęłam w zeszłym roku w listopadzie jeśli dobrze pamiętam, było to w roku szkolnym. I pomimo studiów jakoś udaje mi się to stosować. Po prostu czasami pies dostaje więcej, czasami mniej jeśli nie zdążę go skarmić na porannym spacerze tyle ile bym chciała. Wszystko jest do zrobienia a Wam życzę powodzenia :). Grupę z Poznania bardzo polecam!

    • Jowita P pisze:

      Właśnie u mnie gorsze jest to, że kiedy ja jestem w Poznaniu, psiak zostaje w domu i z tego względu odkładam spalenie miski na później.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>