Problemy z ciągnięciem na smyczy

Wielu właścicieli czworonogów ma z tym kłopot. To sprawia, że spacer zamiast być przyjemnością, staje się problemem. Jak więc temu zaradzić?
Po pierwsze bardzo ważna jest konsekwencja. Jeśli już postanawiamy, że nie pozwalamy ciągnąć, psiak nie może NIGDY dostać się tam, gdzie zamierza na napiętej smyczy. Co w takim razie robić, gdy psina ciągnie?
Bardzo popularna i często proponowana w internecie, czasem w książkach, jest metoda drzewka. Jednak z mojego doświadczenia ten sposób, polegający na zatrzymywaniu się za każdy razem, gdy pies napnie smycz, nie działa tak dobrze jak inne sposoby, które podam. Psiak denerwuje się, zaczyna krążyć, skakać.

Najlepsza jest metoda, która polega na tym, że nie doprowadzamy do napinania smyczy przez psa. Zanim pies napnie smycz, przywołajmy do siebie. Jeśli nie zareaguje, wydajmy hasło np. ŹLE, oznaczające że pies robi coś nie tak i powtórzmy przywołanie. Jeśli to nie podziała i pies odejdzie od nas i nadal będzie uparcie ciągnąć przed siebie, można po prostu zawrócić i zmienić kierunek spaceru. Możemy dać psu kolejną szansę na dojście do interesującego obiektu na luźnej smyczy. Początkowo, dopóki nie zrozumie, jak powinien zachowywać się, nagradzajmy każde poprawne zachowanie. W zależności od tego, co dla psa jest warte starań, może być to nagroda w postaci zabawy, smakołyka lub pochwały słownej, pogłaskania. Jednak trzeba pamiętać, że nauka może trochę potrwać, zanim pupil zupełnie przestanie ciągnąć. Czasem po osiągnięciu małego sukcesu, pojawia się gorzka porażka. Nie można się zniechęcać. Trzeba pamiętać, że podczas spaceru bardzo ważna jest więź między psem a właścicielem.

Jeśli nie potrafimy skupić psa na sobie w domu i tam opanować jego emocji, z pewnością nie uda się to na zewnątrz, w bardziej rozpraszających warunkach. Ćwiczmy więc cały czas skupianie. Także podczas spaceru, nawet jeśli piesek ładnie idzie na smyczy i grzecznie wącha, przywołajmy go czasem do siebie, wydajmy komendę lub pobawmy się. Niech pamięta, że ktoś jest po drugiej stronie smyczy.

Warto czasem porostu zwiększyć czy zmniejszyć tempo spaceru, zmienić stronę, zatrzymać się, by psiak wiedział, że musi kontrolować nasze ruchy. Także nie zawsze musimy czekać aż pies obwącha interesujące go miejsce. To my kontrolujemy spacer – jego tempo, to co robimy i gdzie idziemy. Nie ograniczajmy jednak zbyt psa, nie wołajmy co chwile, nie powtarzajmy tych samych, skomplikowanych komend, pies znudzi się nami i tym bardziej nie będzie chciał nas słuchać!

Warto dodać, że szczeniak nie potrafi chodzić na smyczy sam z siebie, my musimy tego nauczyć. Dajmy jednak psiakowi trochę swobody, zabierajmy w spokojniejsze miejsca, zakupmy raczej dłuższą – ok.2 metry, przepinaną smycz, pozwólmy na poznawanie świata. Jednocześnie ćwiczmy skupianie i pokazujmy psiakowi, poprzez nagrody i zabawę, ze jesteśmy najciekawsi.
Pamiętajmy: chodzenie na luźnej smyczy to nie to samo, co chodzenie przy nodze. Moim zdaniem chodzenie przy nodze powinno być wykorzystywane tylko w niebezpiecznych warunkach, np. podczas spaceru w mieście. Poza tym pozwólmy na więcej swobody.
W internecie można znaleźć wiele filmików, pokazujących jak oduczać ciągnięcia na smyczy. Ten warto obejrzeć:



Nawet jeśli początkowo spacery nie do końca są przyjemnością, nie zniechęcajmy się. Pies bardzo potrzebuje spaceru, wspólne spacerowanie umacnia więź między właścicielem a czworonogiem.

Oczywiście trzeba pamiętać, że czasem podczas spacerowania możemy znaleźć się w bardziej rozpraszającej dla psa sytuacji. O takich rozpraszaczach w kolejnym wpisie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Spacer i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Problemy z ciągnięciem na smyczy

  1. ~Alenka pisze:

    To jest dla mnie bardzo praktyczny i budujacy felietonik. Od trzech dni mam pieska ze schroniska; 5-letniego. Cale jego zycie to wlasnie schronisko, niczego tam go nie uczono. Zaczynam wiec od poczatku. Dino jest bardzo pokorny, grzeczny i szybko sie uczy. Kochamy go ze wzajemnoscia. Jednak spojnosc z innymi pieskami, na spacerach ma wiele do czynienia, jak rowniez prowadzenie go na smyczy. Cale swoje zycie przesiedzial w kojcu. Ucze go i Twoje porady Jowito sa dla mnie bezcenne. Za chwileczke wpisze Twojego bloga na liste moich ulubionych, bo wiele sie moge od Ciebie i od Twoich Czytelnikow dowiedziec i wiele nauczyc.
    Pieknie Cie pozdrawiam i dziekuje Wam wszystkim za cenne rady,
    Alenka :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>