Podsumowanie 2016 i plany na Nowy Rok

Nie planowałam podsumowania, ale rok 2016 był dla nas szczególnie owocny, można rzec przełomowy.

Pod koniec 2015 roku przełamałam się i wybrałam na pierwsze zajęcia indywidualne ze szkoleniowcem. Wcześniej szkoliłam Mulę sama, posiłkując się wiedzą z książek i z rozmów z kompetentnymi osobami. To jednak nie wystarczy, jeśli planuje się robić z psem coś więcej, spróbować psich sportów. Największy przełom to nasza pierwsza podróż pociągiem na trening, która miała miejsce w grudniu 2015. Potem długi czas szukałam odpowiedniego szkoleniowca dla nas.

2016 rok był rokiem pełnym wyjazdów, seminariów, zajęć indywidualnych. Pierwsze wyprawy pokazały, że Mula jest w stanie podróżować i ćwiczyć w nowych warunkach, dlatego to już nie stało nam na przeszkodzie.

Obedience to sport, który pokochałam. Chcąc przekonać do niego Muchę wybierałam się na seminaria z czołowymi polskimi zawodnikami: Asią Hewelt, Magdaleną Łęczycką, Tomkiem Jakubowskim. Byłam na kilku zajęciach z Jagną Nowatorską. W listopadzie miałam przyjemność uczestniczyć w seminarium z Anetą Migas i Mauricio Rodriguez, bardzo mi się spodobało ich podejście do psiego sportu, dlatego planuje kolejne spotkania z nimi, najbliższe w marcu. Pozostałe plany związane z psim posłuszeństwem to seminarium z Mają Dobrzyńską i Patrykiem Krajewskim oraz obóz z Magdaleną Łęczycką. Bardzo chciałabym też poznać Agnieszkę Boczula, ma ogromne doświadczenie w obedience. Moim największym marzeniem jest poznanie Zofii Mrzewińskiej, jednak to może być trudne do zrealizowania….

Dzięki Pauli Gumińskiej, do której wybrałam się z naszym problemem z aportem, poznałam i polubiłam agility. Jako że mam możliwość dosyć regularnie trenować w Poznaniu, próbujemy z Mulą sił w tym sporcie. Obecnie ćwiczymy też z Asią Korbal, byłyśmy na seminarium z Moniką Rylską. Odkryłam Annówkę, raj dla psiarzy, wracam tam w lutym na obóz obedience z Magdą Łęczycką.

To co Mula kocha to tropienie. Z tego powodu postanowiłam poszerzyć swoją wiedzę w tym zakresie i w październiku wybrałam się na warsztaty tropienia użytkowego z Anną Hermińską. Wniosek z warsztatów – Mula ma talent! i muszę go rozwijać. W 2017 roku w styczniu będziemy doszkalać się w nowej w Polsce dziedzinie Nosework a w marcu jedziemy do Annówki na mantrailing z Roksaną Moską.

Szukam, próbuje i eksperymentuje, dlatego miałyśmy też krótką przygodę z frisbee. Umówiłam się na lekcję indywidualną z Asią Korbal i tym sposobem poznałam tą przemiłą dziewczynę, która dzięki swojej pracy i masie pomysłów już osiągnęła ogromny sukces! Planuje wybrać się na seminarium frisbee dla początkujących z Asią:) Nakręcenie Muli na dysk przysporzy trochę zachodu ale z jej uwielbieniem do skakania może być warto:)

Mula jest psem bardzo aktywnym Poza licznymi zajęciami – często w tygodniu zdarza się, że jedziemy na lekcję agility, innego dnia obedience, gdzieś tam wskoczy jakieś semi, Mula także biega przy rowerze, towarzyszy mi podczas jazdy na rolkach, biegania, chodzimy na spacery grupowe, dużo spacerujemy. Postanowiłam skorzystać z możliwości wizyty u zoofizjoterapeuty – Pauli Gumińskiej. Mula została pochwalona za to, że schudła (sporo bo prawie 6 kg), nabrała mięśnia (wakacyjne pływanie). Dostała ćwiczonka na przykurczone mięśnie i pracujemy:)

Rok 2016 obfitował w wyjazdy, te mniejsze, związane z moim planem zwiedzania okolicy i te większe, w tym najbardziej wyczekany i wymarzony wyjazd w góry – do Karpacza. Poznajemy okoliczne parki, najpiękniejszy dotąd to park w Miłosławiu, ale warto też wybrać się z psem do Nadwarciańskiego Parku Narodowego. W najbliższym czasie planujemy zobaczyć zamek w Pyzdrach i dwór w Kołaczkowie. Z większych wypadów to planowany na luty wyjazd nad morze. W wakacje tradycyjnie pewnie kilka wypadów nad jezioro, w tym na domek w Trębach:)

Nie mogę nie wspomnieć o grupie OBIdogi, która od niedawna działa w Poznaniu z mojej inicjatywy. Grupowe ćwiczenia z ludźmi zakręconymi na punkcie obedience dają siłę do dalszych treningów i masę nowych pomysłów:) Mula bardzo potrzebuje częstych ćwiczeń przy innych psach, dlatego jestem wdzięczna dziewczynom, że zaangażowały się w tą inicjatywę.

Gdybym miała wymienić wszystkie cudowne osoby i ich świetne psy, które poznałam w 2016 roku – niestety nie wszystkie osobiście, zabrakłoby miejsca na blogu. Najbardziej dziękuje Karinie i Loli, dzięki Wam poznałam Annówkę, jesteście dla mnie wzorem i dajecie siły do walki, bo najlepiej wiecie jak czasem bywa trudno:* Dziękuje także naszym szkoleniowcom z Poznania, Pauli Gumińskiej, Asi Korbal, uwielbiamy Was:) Dziękuje Mai i Axelowi, naszym najczęstszym i najfajniejszym towarzyszom spacerów:*  Dziękuje Ani od Gaborów za udostępnianie domku w Skrzynce i za to, że jesteś tak fajną i uprzejmą osobą! Dziękuje Pani Anecie, że niejednokrotnie radziła i wspierała, gdy miałam gorszy dzień:*

Rok 2017 będzie obfitował w seminaria, jeśli się uda: motywacja z Darkiem Radomskim, posłuszeństwo z Anetą i Mauricio, mantrailing z Roksaną, Nosework z Pawłem Zielińskim i Jagną Gill, frisbee z A.Korbal i posłuszeństwo z Mają i Patrykiem, to mam obecnie w kalendarzu, ale myślę że to nie koniec:P Trzymajcie kciuki, by wszystko się udało.

Jaka jest teraz Mula?

Nadal szalona, radosna, aktywna, W domu spokojna i przytulaśna a na spacerach istny diabeł. Wiele się poprawiło, Mula zdecydowanie jest poważniejsza, bardziej kontroluje swoje emocje, jest odważniejsza, otwarta na świat. Przede wszystkim wzrosła jej chęć do ćwiczeń ale nadal nad tym pracujemy. Niestety nie udało się wygrać z pogonią zwierzyny, dlatego w polach Mula spaceruje na lince – nie ubolewa:P Nadal jest problem zjadania z ziemi, ale ratuje nas kaganiec. Jednak więcej rzeczy jest na plus a te minusy są naprawdę ciężkie, jeśli w ogóle możliwe, do eliminowania:p Nadal pracuje nad otworzeniem się Muli na ludzi. Mucha jest typem psa, dla którego ludzie mogą nie istnieć, poza rodzinką, za to inne psy uwielbia, co też często rodzi trudności:)

Ja cały czas też pracuje nad sobą, by być dla Muli realnym wsparciem, nie stresować się ani nie denerwować bez powodu. Czasem powody są, jednak nie ma co obrażać się na psa, trzeba brać byka za rogi i działać! Widać postępy, to najważniejsze.

Dziękuje wszystkim ,którzy ten rok spędzili z nami, pomagali, wspierali radą i uśmiechem, bez Was by się nie udało i nic nie byłoby takie samo! Byle ten rok był jeszcze bardziej aktywny, pełen przygód i wyzwań oraz wzlotów, a nieuniknione upadki niech będą rzadkością, tego życzymy sobie i wszystkim znajomym:)

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Seminarium agility z Moniką Rylską w Annówce

15540888_1082268018549312_250618679823399630_o

Psim sportem, który zdecydowanie skradł moje serce jest obedience. Na agility zdecydowałam się przypadkiem, jako że niedaleko nas w Poznaniu prowadzą zajęcia dwie świetne trenerki – Paula Gumińska i Joanna Korbal. Wybrałyśmy się na kilka zajęć do obu dziewczyn i okazało się, ze agility jest naprawdę fajne.

Początki bywają trudne i tak też jest w tym przypadku. Mula uwielbia biegać ale już niekoniecznie widzi sens w skakaniu przez stacjonaty i przebieganiu przez tunele. Wymaga więc dużej dawki zaangażowania ode mnie, tony smaków i najlepszych zabawek, by zdecydowała się na współpracę. Choć z każdym kolejnym treningiem pokonujemy coraz dłuższe torki i obserwuję jak moja psica się wkręca. Wiadomo, że czasem zrobimy też kilka kroków w tył, ale to jest normalne.

Ode mnie ten sport także wymaga dużego zaangażowania. Zapamiętywanie sekwencji, szybkość, do tego pamiętanie o tym, że na torze nie biegnie się samemu a prowadzi też psa, przegrzewa mózg i wysysa pokłady energii. Nie jestem typem sportowca, ale warto, bo jest wesoło!

Na seminarium z Moniką wybrałyśmy się do magicznego miejsca – Annówki. Magia tego miejsca polega na tym, że jest ono bardzo przyjazne dla psiarzy. Otoczenie wielu psów i ludzi zakręconych na ich punkcie powoduje, że człowiek wreszcie zaczyna czuć się normalny a nie zdziwaczały pośród ludzi dla których pies nie znaczy aż tak wiele. Pyszne jedzenie będące zasługą Marty Rhode i wesołe rozmowy, las, do tego treningi i człowiek czuje się jak w raju.

Monika Rylska jest nie tylko świetnym szkoleniowcem ale i osobą. Można z nią pożartować. Jest uśmiechnięta, co sprawiało ze nie stresowałam się tak bardzo. Miała masę pomysłów na to, jak okiełznać moją zwariowaną Mulę! Monika ma ogromne doświadczenie i mnóstwo sukcesów na swoim koncie, w tym wygrane Mistrzostwa Świata Agility.

Chociaż jesteśmy dopiero na początku to już wiem, że nie zrezygnuję z tego sportu. Daje nam obu radość a o to właśnie chodzi. Przy okazji polecam wszystkim seminaria w Annówce, świetna zabawa dla osób zwariowanych na punkcie psów:)

Opublikowano Seminaria, zajecia, sport | Otagowano , | Skomentuj

Szelki Julius K9 IDC Power

Mula jest aktywnym psem, uwielbia biegać. Z tego powodu większość z kupowanych przez nas szelek to guardy. Mucha posiada tańsze szelki z trixie, które używamy na co dzień. Posiada też szelki norweskie od Kudłaty art, które obecnie też są na codzienne spacery, ale raczej takie spokojne, z mamą. Mamy szeleczki od sali.pl na rower. Przyszedł czas na szelki na wyjazdy. Wybór padł na juliusy, fajnie wyglądają, są dobrze wykonane, wytrzymałe.

Zdecydowanie nie polecam tych szelek na codzienne, aktywne spacery. Są dosyć zabudowane, trudne w czyszczeniu. Nasze nie uległy jeszcze większym zabrudzeniom, bo na co dzień nie są używane. Nie nadają się do większych aktywności.

Firma Julius K9 oferuje wiele modeli szelek – dla psa przewodnika, z dodatkowymi ringami, rehabilitacyjne, pasowe, itd.Dostępne na stronie:


http://juliusk9-sport.pl/

Tu także znajdziecie szelki, dodatkowo możecie poczytać o różnicach między szelkami IDC Power a K9 Power.


http://www.p1es.pl/uprzeze-idc-power-c-4.html

Podstawowa różnica to obniżony pas piersiowy, by nie uciskał tchawicy.

Generalnie szelki są bardzo dobrze wykonane, posiadają bajery, a także przydatne rozwiązania jak np. elementy odblaskowe. Regulować można zarówno pasek piersiowy jak i brzuszny. Minusem w regulacji paska piersiowego jest przesuwające się w miarę zwiększania długości odblaskowe naszycie. Przydatna jest doszyta rączka do przytrzymania psa. Można dokupić wiele akcesoriów, np. diody, latarkę. Można także zmienić napisy po bokach na dowolne.

Zdjęcie0261

Polecam szelki Julius K9 IDC. Są dosyć drogie, ale na rynku są dostępne też droższe szelki, a niekoniecznie lepsze. Julius K9 IDC są warte swojej ceny, dodatkowo wyglądają na psie bosko. Minusów oprócz czyszczenia nie dostrzegam:)

Opublikowano Recenzje | 1 komentarz

Piłka Planet Dog Orbee-Tuff Orbee Ball

Orbee Ball – podobno najlepsza piłka świata! Co na to Mula, dla której piłki mogłyby nie istnieć?

Lubię czytać blogi innych psiarzy oraz oglądać filmiki. Chętnie podpatruje czym bawią się inne psiaki. W tym temacie jestem jak sroka, co mi się spodoba, muszę mieć! Ostatnio często widywałam psy radośnie bawiące się orbee ball, tzw. piłką ziemią od Planet Dog. Cena trochę mnie przeraziła, ale postanowiłam zainwestować w tą cudowną piłkę. Choć zastanawiałam się dosyć długo:P

Każdy, kto czytuje mojego bloga wie, że Mula jest miłośniczką różnego typu szarpaków. Piłki raczej kupowałam tanie, droższa ażurka nie okazała się hitem. Mula nie bawi się piłką ażurową chętniej niż zwykłą piłką tenisową. Czy z orbee ball jest inaczej?

Zamówiłyśmy piłeczkę w sklepie internetowym Tricky Pick. Trochę czekałyśmy na wysyłkę, ale piłeczka jest dostępna obecnie tylko w kilku sklepach internetowych, w stacjonarnych nie mogłam znaleźć. Na stronie Tricky Pick była najtańsza. Wybrałam rozmiar M, teraz stwierdzam że S też byłoby dobre. Piłka po naładowaniu pod źródłem światła świeci w ciemności tak do ok. 30 minut.


http://trickypick.pl/

Moja pierwsza reakcja na piłkę ziemię – wow jaka super, ale bajer. Cudowny, ciekawy i estetyczny wygląd. Przyjemny, dosyć intensywny zapach mięty ale w miarę upływu czasu zapach trochę się zmniejsza, choć wydaje mi się, że po opłukaniu wodą jest nadal mocny. Piłka jest średnio miękka, ciężko mi ją ścisnąć jedną dłonią, dwoma bez problemu. Fajnie świeci w ciemności. Dosyć trudna w czyszczeniu ze względu na wystające elementy, ale ze szczoteczką w ręce idzie szybko. Generalnie bardzo fajna. Dodatkowo super się odbija, nawet od miękkiego podłoża.

Trochę przeraziła mnie reakcja psicy. Powąchała piłkę i odeszła, zapach ewidentnie przeszkadzał. Nie zniechęciłam się jednak, zawiązałam piłę na sznurek i ruszyłam na wspólną zabawę.

Generalnie zaskoczenia nie było – psica nie szaleje na widok piłki. Bawi się, ale zdecydowanie woli futerko na amortyzatorze. Jednak warto było spróbować, szkoda że nie można przetestować danej zabawki przed zakupem.

Po kupnie tej piłki stwierdzam, że nie ma sensu kupowanie psicy droższych piłek, skoro nie ma różnicy w zabawie droższymi a tańszymi. Jedynym plusem droższych jest wytrzymałość – choć i to nie zawsze oraz wygląd. Teraz z droższych zabawek inwestujemy w szarpaki.

Podsumowując:

Plusy:

-wygląd

-po naładowaniu pod źródłem światła świeci w ciemności

-dosyć miękka

-odbija się od każdego podłoża, dosyć wysoko

-przyjemny zapach

-dobrze wykonana

Minusy:

-cena

-dowiązana do sznurka, podczas mocniejszego szarpania, wysmykuje się psiakowi z pyska

Podsumowując, warto obdarować psiaka taką piłką, dla wielu psów jest bardzo motywująca do pracy i zabawy:) Słyszałam, że do szarpaków fajniejsza jest wersja dla psich seniorów – bardziej miękka, nie wysmykuje się z pyska tak łatwo. Może kiedyś kupimy:)

Opublikowano Recenzje | Skomentuj

Seminarium obedience z Joanną Hewelt

Wątpliwości były, obawy ogromne, ale przełamałam się i zdecydowałam, że tym razem będę uczestniczyć w seminarium już z psem. Zwykle seminaria są weekendowe, zdecydowałam się na jeden dzień, tak na początek, na próbę.

Do uczestnictwa zachęciła mnie Natalia, z którą trenujemy w Poznaniu. Pytałam jeszcze kilka osób, czy nie za wcześnie, ale każdy twierdził, że warto spróbować, im szybciej, tym lepiej. Zakupiłam więc klatkę, około 2 miesiące przeprowadzałam trening klatkowy. Miałam sporo czasu, prawie 3 miesiące, by przygotować się psychicznie na ten kolejny krok. Bardzo mi zależało, bo Asia w Poznaniu pojawia się bardzo rzadko a jest świetna w tym co robi. Każdy, kto interesuje się obi z pewnością to potwierdzi:)

W końcu nadszedł ten dzień. Nie było łatwo z dojazdem, brak prawa jazdy bardzo teraz mi doskwiera, ale na szczęście miłośnicy psów to świetni ludzie a do tego mam cudownych znajomych i dzięki ich pomocy dotarłyśmy i wróciłyśmy bez szwanku.

Z Muli jestem bardzo dumna. Bardzo bałam się, jak sobie poradzi. Ćwiczenia odbywały się w stajni więc sporo ciekawych zapachów, do tego inne psy, które Mula uwielbia i siedzenie w klatce w nowym miejscu, wszytko było bardzo trudne. W klatce Mula trochę piszczała, do tego ułatwiłam jej zadanie, bo nie odchodziłam od niej, pilnowałam, by już na pierwszym semi nie zniszczyła klatki a miała takie chęci. Chwilami Mula zupełnie relaksowała się w klateczce, ale to jeszcze do przepracowania. Następnym razem planuje odchodzić od klatki na coraz dłużej.

Nasze wejścia oceniam bardzo dobrze. Mula skupiała się, starała. Pierwsze wejście na 6, drugie trochę gorzej, Mula rozpraszała się spacerującym psem, trzecie znowu fajnie tak na 5. Na ćwiczenia grupowe trochę zabrakło mi smaków do nagradzania a Mula i tak pięknie sobie radziła. Wiadomo musiała być na lince, ale sama Asia mówiła, że warunki są bardzo trudne, tym bardziej dla początkujących.

Asia Hewelt to świetna osoba. Ma ogromną wiedzę, jest miła i doskonale motywuje. Bardzo mnie ucieszyło stwierdzenie Asi, że Mula to super pies do ćwiczeń. Do tego otrzymałyśmy tak wiele porad, okazuje się, że najwięcej błędów robi się w niuansach. Osoba obserwująca z boku najlepiej je wyłapie. Poza tym otrzymałyśmy wiele podpowiedzi, przepracowałyśmy więcej niż planowałyśmy:)

Atmosfera była bardzo miła. Wreszcie można było przebywać w grupie podobnych mi osób, z takimi samymi zainteresowaniami. Do tego wzbogaciłam się o nową zabawkę:) i dostaliśmy upominki od Asi z firmy Fish4dogs! Wróciłam zmęczona, ale bardzo zmotywowana, zainspirowana i gotowa do dalszych wyzwań. Przed nami kolejne wyzwania, bo na początku kwietnia czeka nas semi z Magdą Łęczycką, którą także uwielbiam. Też jeden dzień, szkoda że tylko jeden, ale i tak się cieszę:) Polecam każdemu taki test dla siebie i dla psa, warto się przełamać i nie ma się co stresować. Semi są po to, żeby się uczyć:)

Na koniec zdjęcie, tylko jedno, ale pamiątka jest, szkoda że Asia się nie załapała:)

12754829_10153558964484790_1662937855_o

Opublikowano Seminaria, zajecia, sport | Skomentuj

Kilka słów o motywacji, czyli po co tym psiarzom tyle zabawek?!

Kiedyś pewna znajoma zapytała mnie po co kupuje kolejne zabawki dla psa. Przeciętny właściciel kupuje psu jedną lub kilka zabawek na szczenięcą wyprawkę. Starsze psy często nie posiadają żadnej. Wiele psiaków ma jedną, twardą jak kamień, bo niezniszczalną piłkę, szczęściarze posiadają kilka takich piłek, które i tak zwykle są dostępne wszystkie przez cały czas. Stają się więc nudne i leżą w kącie.

Pierwsze i najważniejsze, zabawki należą do właściciela a nie do psa. Tylko wtedy będą godne zainteresowania, szczególnie w trudnych warunkach. Jedynie w tym przypadku pies będzie zmotywowany, by pobiec po zabawkę i przynieść ją swojemu człowiekowi. Pies może mieć do dyspozycji zabawki do „memłania”, czasem zmieniane. Jednak super szarpaki, wypasione piłki są do dyspozycji tylko podczas wspólnej zabawy.

Zdjęcie0250

Pamiętajmy, że aportowanie połączone z tropieniem zastępuje psu polowanie, więc bardzo istotne jest oferowanie tych aktywności. Psy uwielbiają zabawę, ale niech będzie ona nagrodą za współpracę, stanie się cenniejsza i będzie źródłem umacniania więzi. Nie pozwalajmy na ciągłą samodzielną zabawę czy harce z innymi psami. Pies potrzebuje współpracy z właścicielem a prawdziwy psiarz to uwielbia:)

Nie każdy pies lubi zabawę, wiele trzeba przekonać że zabawa z człowiekiem jest fajniejsza niż samodzielna. Dodatkowo każdy psiak ma inne preferencje. Z tego powodu psi rynek oferuje wiele różnorodnych zabawek od piłek po szarpaki. Znajdziemy także specjalne zabawki do wody. Dostępne są różne wielkości, każda zabawka ma inną twardość, kolor. Niektóre mają dodatkowe atuty, odbijają się w nieprzewidywalny sposób, wysoko, wydają dźwięk, świecą w ciemności itd. Można zwariować. Jednak warto wypróbować różne opcje, by znaleźć to, co najbardziej lubi nasz pies.

Mula uwielbia miękkie, długie szarpaki. Jednak próbujemy też piłek, zachęcam psice do różnego rodzaju zabawek, by lubiła bawić się wszystkim. Warto pamiętać, że cena nie zawsze idzie w parze z jakością wykonania. Samodzielne wykonane szarpaki z mopa czy ze starej bluzki oraz tańsze piłki, np. tenisowa, doczepione do linki żeglarskiej są często ciekawsze od drogich szarpaków. Uważam, że w pewnych przypadkach warto wydać więcej pieniążków, ważne żeby nie popadać w paranoje. Droższe piłeczki czy szarpaki są często trwalsze, lepiej wykonane. Nauczmy jednak, że nie jest istotne czym się bawimy, ważne że razem.

Im częściej pracujemy z psem, tym bardziej przydaje się więcej zabawek. Nawet człowiekowi znudzi się zabawa tym samym przez cały czas. Kolorowe zabawki, kupienie czegoś nowego, przynajmniej mnie motywuje do wyjścia na trening:) Także mi kupienie czegoś nowego psu sprawia radość. Do nauki pewnych zachowań potrzeba kilku zabawek, np. do wymiany zabawek.

Podsumowując, warto próbować różnych opcji. Fajnie, jeśli mamy skarbonkę, do której wkładamy drobne na zabawki. Od przybytku głowa nie boli, a pies lubi być zaskakiwany i uwielbia zmiany co jakiś czas.

Taka sama sytuacja jest z jedzonkiem. Często widzę właścicieli, którzy cały czas nagradzają psa tym samym, do tego to samo dostaje do miski – jest to zwykle sucha karma. Nie ma się co wtedy dziwić, że pies nie chce pracować lub pracuje mało entuzjastycznie. Psiaki lubią być zaskakiwane, jeśli od czau do czasu dostaną coś niezdrowego, np. parówkę, żółty ser, pasztet – nic się nie stanie. Smakołyki można też zrobić samemu, spróbować coś zdrowszego – suszone płuca, mięso mielone, biały ser, pokrojone jabłko czy banan. Bądźmy kreatywni a pies odwdzięczy się zaangażowaniem:) Faktem jest, że czasem można przekonać psa, że nudna sucha karma jest warta uwagi, bo można chwytać kulki w locie, w biegu:)

Motywacja jest bardzo ważna, nie zaniedbujmy tego aspektu podczas ćwiczeń z psem, nagradzajmy często i wylewnie, dodając emocje, radość, ruch:) Miłej zabawy!

Opublikowano Szkolenie, wychowanie, Zabawa | 4 komentarzy

Szelki Speed od Sali.pl

Sali.pl to sklep internetowy oferujący przede wszystkim szelki, smycze, obroże, amortyzatory oraz inne psie akcesoria. Produkty odznaczają się wysoką jakością wykonania. Kontakt jest świetny, bardzo miły, obsługa pomocna. Naprawdę gorąco, szczerze i bardzo polecam.

Szukałam porządnych szelek dla Muli do wspólnego, amatorskiego uprawiania canicrossu, bikejoringu, dogtrekkingu. Natrafiłam na recenzje na jednym z czytanych przeze mnie blogów:


http://zamerdani.pl/szelki-speed-od-sali-pl-testy/

Poszukałam, poczytałam i stwierdziłam, że ten model będzie dla nas lepszy. Podobne szelki oferuje firma ZeroDC, jednak te od sali.pl posiadają dwa miejsca na karabińczyk, dzięki czemu nadają się także na codzienne spacery.

Szelki budową przypominają guardy, jednak pas na grzbiecie jest dłuższy. Materiał, z którego są wykonane nie pochłania brudu, dlatego czyścić można po prostu zwilżoną szmatką. Można je także prać w pralce, po praniu wyglądają jak nowe:) Szelki Speed są odporne na zniszczenia. Psica lubi w nich chodzić, są wygodne, łatwe w regulacji – regulacja znajduje się za przednimi łapami. Fajnym dodatkiem są elementy odblaskowe. Od strony zewnętrznej szeleczki są podszyte siateczką. Dostępne są w 4 kolorach, na psie wyglądają naprawdę ładnie i profesjonalnie!


http://www.sali.pl/index.php?cPath=1_17&osCsid=3js0mo57bt584tvmjjitm3ebh6

Polecam ten model szelek, zarówno na zwykłe codzienne spacery jak i dla aktywnego psa.

Plusy:

-wykonanie – staranne

-łatwe do czyszczenia, po wyczyszczeniu dosyć szybko schną

-ciężko je ubrudzić

-dostępne różne kolory

-posiadają odblaski

-wygodne dla psa

-cena adekwatna

Minusy – jak dla mnie brak:P

Zdjęcie0238

Opublikowano Recenzje | 4 komentarzy

Kong Bounzer i Kong Ball

Kong jest znaną marką wykonującą zabawki dla psów. My zdecydowałyśmy się na wytrzymałą piłkę i ciekawą zabaweczkę w kształcie bałwanka.

Zacznijmy od Kong Bounzer. Zakupu dokonałyśmy w sklepie stacjonarnym Maxizoo. Trochę pod wpływem impulsu, by obdarować czymś psice na walentynki:P, bo każda okazja jest dobra! Trochę przepłaciłyśmy, w sklepach internetowych zabawka byłaby tańsza, ale doliczając wysyłkę, wyszło by na to samo:) Ta zabawka już dawno chodziła mi po głowie, zauważyłam że sporo osób jej używa, psy też uwielbiają się nią bawić same. U nas służy raczej do nagradzania, dlatego posiada dodatkową, doczepioną przez nas linkę. Posiadamy rozmiar M.

Kong Bounzer jest wykonany z gumy, dlatego łatwy do czyszczenia. Dodatkowo jest pusty w środku, a w dolnej części posiada małą dziurkę, przez którą dostaje się i ucieka powietrze. Jest to źródłem ciekawego dźwięku, który jednak niektóre psy może denerwować, dla większości jest ciekawy, intrygujący. Zabawka jest elastyczna, ugina się pod naciskiem psich szczęk i natychmiast powraca do poprzedniego kształtu, przez to psy uwielbiają ją „dziamgać”. Rzucona odbija się w różnych kierunkach, jednak od miękkiego podłoża słabo się odbija. Dodatkowo Kong Bounzer posiada na górze uchwyt, dzięki czemu można bez problemu chwycić zabawkę i poszarpać się z psem. Plusem jest też wielkość zabawki, pies chętnie kombinuje, chwytając ją. Mula pokochała Bounzera od pierwszego wejrzenia. Wybiera go, gdy ma do dyspozycji wszystkie zabawki. Lubi się bawić Bounzerem sama a także szarpać się.  Zobaczymy, czy to zauroczenie nie minie, w tym momencie zabawka jest nowa, ale nie często zdarza się, by Muli coś spodobało się od pierwszego wejrzenia:P

Kong Ball posiadamy w rozmiarze M/L. Piłka jest bardzo twarda, wytrzymała. Nie zostają na niej ślady od psich szczęk. Wysoko i dobrze się odbija, ale tylko od twardszych podłoży. Posiada otwór, przez który można przeciągnąć sznurek. Dobra piłka dla psów o mocnych szczękach. Łatwa do czyszczenia. Muli się podoba. Dostałyśmy ją od sklepu apetete.pl.


http://apetete.pl/

Kong Bounzer:

Plusy:

-ciekawie się odbija

-elastyczny

-wydaje intrygujący dla psa dźwięk

-posiada uchwyt, do którego można przywiązać linkę

-duży, ciekawy kształt charakterystyczny dla firmy kong

-łatwy do czyszczenia

Minusy:

-cena mogłaby być trochę niższa

-słabo odbija się od miękkich podłoży

Kong ball:

Plusy:

-wytrzymała

-wysoko się odbija

-posiada otwór, w którym można umieścić sznurek

-szybko się czyści

Minusy:

-cena

-słabo się odbija od miękkich podłoży

Neutralne – dosyć twarda

Podsumowując, polecam zabawki firmy Kong. Nie ma idealnych zabawek, a te są godne uwagi pod względem wytrzymałości i oryginalności. Psom się podobają:)

Opublikowano Recenzje | Skomentuj

Obroża od Dingo

Swego czasu szukałam w stacjonarnych sklepach zoologicznych fajnej obroży dla psiaka. Był z tym spory problem, choć odwiedziłam wiele mniejszych i większych sklepów. Wszędzie było to samo, nudne wzory i kolory, często słabe materiały. W końcu w jednym sklepie natrafiłam na obróżkę firmy Dingo i z czystym sumieniem mogę polecić.


http://dingo.com.pl/product_category/obroze/

Obroża ma ciekawy wzór, jest oryginalna, ładna. Po ok. 3 miesiącach użytkowania w różnych warunkach i szorowania szczoteczką nadal wygląda dobrze. Nie brudzi się szybko i czyści całkiem łatwo. Straciła nieco kolory, ale nadal wygląda dobrze. Cena nie była zbyt wygórowania, porównując z obrożami oferowanymi przez firmy hand-made, a i nie trzeba było płacić za wysyłkę i czekać na dostarczenie.

Nasza obroża:


http://dingo.com.pl/product/obroza-america-alabama/

Jeśli potrzebujecie obroży na szybko, nie chcecie czekać na zamówienie, a szukacie dobrej i fajnej obroży – polecam firmę Dingo.:)

Zdjęcie0121

Opublikowano Recenzje | 2 komentarzy

Blog istnieje już rok!

Pora na podsumowania:) Początek roku i rok istnienia bloga skłania do przemyśleń… Czy ktoś to przeczyta?:P

Zdjęcie0147

Na blogu odnotowałam 20 000 wizyt. Nie jest to może ogromna liczba, szczególnie jeśli porównamy ten wynik z najlepszymi psimi blogami, ale jestem zadowolona. Wpisy często nie pojawiają się regularnie, zważając na brak czasu, grafika też, z tego samego powodu, pozostawia wiele do życzenia. Mam nadzieje, że przyjdą takie dni, kiedy będę mogła Was, kochani i wierni czytacze, powitać lepszą grafiką.

Obecnie zebrałam 93 komentarze. Ta liczba mnie całkiem zadowala, choć zawsze oczekuje na nowe i bardzo się na nie cieszę, zachęcam do komentowania. Sama staram się pozostawiać ślad po swoich wejściach na innych blogach. Wiadomo, że czasami ciężko coś dodać a pisanie dla samego pisania nie ma sensu, ale warto się wysilić i pozostawić jakąś mądrą myśl czy opinie.;)

Powyższe tyczy się bloga. Jeśli chodzi o codzienność z Mulą, jest dużo lepiej. Ja miewam mniej wątpliwości, włączyłam samodzielne myślenie i bardziej ufam sobie oraz Muli. Przez ten rok przeczytałam mnóstwo blogów, książek, artykułów, obejrzałam masę filmików, udzielałam się na forach, głównie zadając pytania. To wzbogaciło mnie o niezbędną wiedzę teoretyczną. Rozwiązałyśmy liczne problemy, te pospolite, jak ciągnięcie na smyczy, skakanie na przechodniów, skoki podczas powitania, gonienie samochodów, biegaczy. Te mniej popularne, czyli lęki. Mula stała się bardziej otwarta na nowe wyzwania, chętniej poznaje nowych ludzi, nie ma takich oporów przed podróżami – czy to samochodem czy komunikacją miejską. W warunkach rozproszenia czy w nowych miejscach jest w stanie reagować na komendy. Z czym nadal walczymy? Będę nudna, wiele razy już o tym pisałam, kompletnie nie radzę sobie z nauką niepodejmowania znalezisk. Moje nadzieje na zupełne oduczenie psicy tego procederu zupełnie prysły, choć czasami bywają dni, gdy nie jest zainteresowana podżeraniem. Od znaleziska nie jestem w stanie odwołać, czasem nawet nie zdążę wyciągnąć śmiecia z pyska, gdy pies jest na smyczy. Walczymy dalej, obecnie z wynikiem 1:0 dla śmieci spacerowych.

Kolejnym problemem jest pogoń za sarnami, zającami, kotami – jestem w stanie odwołać po chwili pościgu, gdy Mula wypada z tego najgorszego transu. W tym przypadku jedynym rozwiązaniem jest, moim zdaniem, zwiększona kontrola i linka w miejscach, gdzie zwierzyna występuje.

Ostatnim problemem jest głuchota wybiórcza Muli w obecności psów – to najbardziej do opanowania i wypracowania.

Najbardziej jestem dumna z tego, że na poważnie zajęłyśmy się obedience, wreszcie w praktyce i z porządnym szkoleniowcem. Trochę się znowu naszukałam i napytałam, ostateczny wybór padł na Natalię Sakowską, nie żałuje i polecam! Z tym tematem wiążę ogromne nadzieje, bo widzę rosnące zaangażowanie i radość Muli. Co tydzień jeździmy na treningi do Poznania, co też daje okazję do socjalu i przyzwyczajania psa do różnych, w tym trudnych, warunków. W roli obserwatora uczestniczyłam także w seminarium z Magdaleną Łęczycką, obecnie jestem zapisana na seminarium z Joanną Hewelt, w lutym i już z psem. Z tego powodu konieczny był zakup klatki:) Z psich sportów chciałybyśmy jeszcze spróbować tropienia użytkowego – tak na poważnie.

Zdjęcie0210

Życie z Mulą jest obecnie łatwiejsze i przyjemniejsze, lepiej się rozumiemy. W domu i w ogrodzie praktycznie nie sprawia problemów.

Z ciekawszych rzeczy – założyłam grupę spacerową obejmującą Strzałkowo i Słupcę. Grupa istnieje ok. 3 miesiące, umawiamy się na regularne spacery, przynajmniej w weekendy, wtedy zawsze komuś pasuje.:) Mula ma mnóstwo psich kumpli a ja poznałam wiele fajnych ludzi, psiolubnych oczywiście. Mula odbyła sporo krótszych i dłuższych podróży. Byłyśmy w wakacje na dwóch dłuższych wypadach nad jeziorem. Mula była w stajni w Mieczownicy, gdzie zaznajamiała się z końmi. Regularnie wybieramy się na wycieczkę rowerową lub biegniemy do lasu.:) Muszka odwiedziła Wrześnię, Poznań, planujemy podróż do Konina. Zwiedzamy najbliższe okolice. Z większych marzeń, chcemy wybrać się w góry. Staramy się także o stworzenie wybiegu dla psów w Strzałkowie, z tego powodu na chwilę stałyśmy się popularne:P – pojawiłyśmy się w gazecie.

Praca z psem przynosi efekty, po roku są one widoczne. Mula ma już 2 lata, jest poważniejszym psem, choć nadal łatwo się pobudzającym, do ogarnięcia. Trzymajcie za nas kciuki!

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj